Z problemem przemakalności ubrań turyści poradzili sobie już dawno. Są przecież sztormiaki, wojskowe pałatki czy po prostu parasole. Pozostała jeszcze wilgoć pochodząca z samego organizmu, czyli pot. Podczas ciężkiego podejścia z plecakiem przez skórę w ciągu godziny wydalamy do 1 litra płynu, który zwykle wsiąka w bawełniany t-shirt, a potem wychładza na postoju. Nowoczesne ubrania turystyczne mają na celu rozwiązanie tego problemu. Przylegająca do ciała bielizna ma za zadanie odprowadzać wilgoć jak najdalej od skóry, kolejna warstwa (np. polar) izoluje cieplnie, a zewnętrzna chroni przed wiatrem i deszczem, jednocześnie wydalając parę wodną na zewnątrz. To podstawowy schemat, reszta zależy od rodzaju materiału, a tych są setki!