Wspinaczka lodowa, Andy, Himalaje, Pamir… To najwyższa szkoła jazdy. W takich warunkach większość wspinaczy wybiera skorupy, czyli buty zrobione z plastiku, z wyjmowanym botkiem w środku. Ich zaletą jest nieprzemakalność - nie ma problemu z katorżniczym zakładaniem rano zamarzniętych butów skórzanych. Po prostu śpisz w botku, dzięki czemu ma o szanse wyschnąć. Sztywność konstrukcji ułatwia wspinaczkę i daje najstabilniejszą podstawę dla raków. Przeciwnicy skorup narzekają na ich sztywność. Na każdy siedmiotysięcznik trzeba przecież dojść, a chodzenie w skorupach po twardym terenie nie należy do przyjemności. Argumenty za i przeciw można by przytaczać długo. Tego rodzaju obuwia nie kupują laicy, kto idzie na Pik Lenina, ten wie, czego od butów wymagać.