Kto kiedykolwiek nosił latarkę na czole, do tradycyjnej, ręcznej już nie powróci. Czołówka ułatwia życie podczas nocnego marszu i rozkładania namiotu, a w jednej sytuacji jest niezastąpiona – podczas jedzenia przy słabym oświetleniu. W jednej ręce menażka, w drugiej łyżka, a latarka… no właśnie, wtedy w ustach trzymać jej nie można :) Latarki dzielą się na diodowe i żarówkowe. Wybór nie jest prosty. Pierwsza czerpie mniej energii, druga lepiej oświetla drogę (nawet do 100 m), ale świeci krócej. Jasne światło diod słabo sprawdza się we mgle. Kiedy rozstrzygniemy ten dylemat warto znaleźć model z regulowanym kątem padania światła i na najłatwiej dostępne baterie, czyli paluszki. Na zimowe wyjazdy warto zabrać czołówkę ze zdejmowanym pojemnikiem na baterie. Kiedy ogrzejemy je we wnętrzu kurtki na mrozie podziałają dłużej.